Nasz sędzia na English Open 2025
Mariusz Augustyn miał okazję sędziować jeden z największych turniejów pickleballowych na świecie - English Open 2025. Sprawdźcie, z jakimi wspomnieniami i wrażeniami polski sędzia wrócił do naszego kraju.
Pięć dni, 41 kortów i tysiące historii
Sędziowanie na English Open to coś znacznie więcej niż kolejny punkt w sędziowskim CV. Bez wątpienia jest to moment stresu, pomieszanego z nutką ekscytacji, ale także uczucie spełnienia marzeń i celów, a przede wszystkim ogromna duma i satysfakcja.
- Od samego początku czuć było rangę wydarzenia. Skala turnieju robiła na mnie duże wrażenie i jednocześnie budziła respekt: pięć dni rywalizacji, 41 kortów, około 2350 zawodników z 41 krajów. Do tego obecność graczy APP Pro i APP Next Gen National Team oraz czołówki z Wielkiej Brytanii i reszty Europy - opowiada Mariusz Augustyn.
Turniej, który naprawdę jest „dla każdego”
- Jednym z najmocniejszych wyróżników English Open była różnorodność kategorii. Bardzo liczne grupy seniorskie (50+, 60+, 65+, 70+), a także kategorie dla osób z niepełnosprawnościami oraz zawodników na wózkach inwalidzkich doskonale pokazywały ideę pickleballu jako sportu inkluzywnego. Patrząc na zaangażowanie i radość tych zawodników, trudno było nie dojść do wniosku, że to kierunek, z którego również w Polsce powinniśmy brać przykład. Całość dopełniała imponująca oprawa: strefy ze sprzętem, organizatorzy obozów treningowych, wykonawcy boisk - prawdziwe pickleballowe miasteczko, tętniące życiem od rana do wieczora - wspomina nasz sędzia.
Poziom sportowy i boiskowe emocje
- Z perspektywy sędziego nie zawsze jest czas, by oglądać mecze jak kibic, ale już samo prowadzenie spotkań pozwala dobrze ocenić poziom gry. W kategoriach niższych i seniorskich był on adekwatny do deklarowanych rankingów DUPR - bez większych niespodzianek. Ogromne wrażenie robiła natomiast forma zawodników 50+: ich sprawność, kultura gry i „fair play”. Kilka obejrzanych na żywo meczów kategorii „Open” tylko potwierdziło, jak wielka przepaść dzieli światową czołówkę od reszty stawki. Szybkość, technika i intensywność wymian zawodników regularnie grających w USA robiły kolosalne wrażenie.
Nie zabrakło też sytuacji, które na długo zostają w pamięci sędziów. Jedna z nich dotyczyła meczu miksta (4.0 lub 4.5), w którym - przy piłce meczowej - zawodniczka złapała piłkę ręką kilka metrów za linią końcową, by nie musieć za nią biec. Faul został prawidłowo odgwizdany, ale… największe emocje skupiły się nie na zawodnikach, a na sędzim - relacjonuje Małopolanin.
Co było największym wyzwaniem podczas sędziowania?
- Największym wyzwaniem była koncentracja. Kilkadziesiąt kortów wokół, dziesiątki meczów jednocześnie, tłumy zawodników i kibiców - wszystko to budowało atmosferę wielkiego sportowego święta, ale wymagało od sędziego „odcięcia się” od całej przestrzeni i skupienia wyłącznie na jednym korcie. Paradoksalnie takie doświadczenie bardzo pomaga później na mniejszych turniejach, gdzie pojedyncze rozpraszacze potrafią być bardziej uciążliwe niż duży, jednolity hałas. Trzeba też nauczyć się traktować trybuny jak tło - reagować dopiero wtedy, gdy ich zachowanie realnie wpływa na mecz (np. coaching czy niewłaściwe okrzyki).
Nie bez znaczenia było również zarządzanie własną energią. Sędziowanie, choć z boku może wydawać się statyczne, potrafi mocno zmęczyć, a zmęczenie szybko przekłada się na koncentrację i jakość decyzji - opowiada Mariusz.
Codzienna rutyna sędziego
- Każdy dzień zaczynał się od porannego briefingu całej grupy sędziów, prowadzonego przez Certified Referee Byrona Freso. Było w nim miejsce zarówno na omówienie poprzedniego dnia, jak i na motywację oraz budowanie pewności siebie. Potem plan meczów, ustalenia organizacyjne z koordynatorką sędziów Kelly Dawson i sprawdzenie, kiedy oraz gdzie wypada kolejny przydział.
Centralnym punktem było małe „centrum sędziowskie” z mapą kortów, na której na bieżąco zaznaczano lokalizację każdego sędziego. Sam mecz zaczynał się od odebrania kartki meczowej, zaznaczenia swojej obecności na tablicy i… odnalezienia właściwego kortu. Krótki briefing przedmeczowy, rozgrzewka zawodników i szybka kontrola boiska. W torbie obowiązkowo: dwie piłki, zapasowy ołówek, woda i telefon - komunikacja przez WhatsApp była kluczowa w razie nagłych sytuacji. Po meczu - wpisanie wyniku, podpisy i powrót do centrum, by zgłosić gotowość do kolejnego spotkania - relacjonuje nasz sędzia.
Bez wątpienia radzenie sobie z presją to w dużej mierze kwestia doświadczenia. Najważniejsze jest niezakładanie perfekcji - sędzia jest człowiekiem i może popełnić błąd. Kluczowe, by decyzje nie wypaczały wyniku meczu. Z każdym kolejnym turniejem presja maleje, dlatego tak ważna jest praktyka na różnych poziomach rozgrywek.
Proste rozwiązania, dobra organizacja
- Choć English Open nie korzystało z zaawansowanych technologii sędziowskich - scoresheety były papierowe, bez tabletów czy aplikacji - świetnie sprawdziły się zestawy mikrofon-głośnik, które oszczędzały głos i poprawiały komunikację.
Największym atutem była jednak organizacja pracy ponad 20 sędziów na 41 kortach. Manualny, ale bardzo precyzyjny system zarządzania pozwalał w każdej chwili wiedzieć, gdzie jest każdy sędzia i czy jest dostępny. To pokazuje, że dobra logistyka nie zawsze wymaga nowoczesnych technologii - wystarczy konsekwencja i jasne zasady - stwierdza Mariusz.
Mariuszowi Augustynowi najbardziej zapadła w pamięć postawa „fair play” zawodników - przy niemal 2,5 tysiąca uczestników nie doszło do żadnych poważnych konfliktów. W żadnym z sędziowanych przez niego meczów nie było nawet potrzeby udzielenia verbal warning. Szczególnym doświadczeniem dla niego był mecz prowadzony z udziałem tłumacza języka migowego dla zawodników niedosłyszących. Wymagało to dostosowania całej komunikacji sędziego, ale było niezwykle cenną lekcją uważności i szacunku dla indywidualnych potrzeb.
Praca przy turnieju o tak wysokiej randze to przede wszystkim duża satysfakcja, ale też możliwość nauki od najbardziej doświadczonych sędziów Certified Referee - ich spokoju, swobody i dbałości o detale - oraz otrzymywania konstruktywnej informacji zwrotnej. To właśnie takie momenty sprawiają, że English Open zostaje w pamięci nie tylko jako wielki turniej, ale także jako ważny krok w sędziowskim rozwoju.